sobota, 29 maja 2021

100. Kreatywna zabawa :)

Cześć Kochani :)

Na moim blogu właśnie wybił setny post. Pora to uczcić, więc zapraszam Was na kreatywną zabawę.

Miałam przyjemność recenzować książkę autystycznej malarki- Aleksandry Anny Sikorskiej. Ola ma zaledwie 11 lat, a jej prace gościły już na wielu prestiżowych wystawach. Tworzy wspaniałe prace za pomocą przedmiotów, które ją otaczają- patyków, szyszek, klocków oraz innych zabawek.

Ale do czego zmierzam. Proponuję Wam kreatywne podejście do tematu sztuki. Chciałabym, aby jak najwięcej osób poznało twórczość Oleńki, dlatego w moim zamyśle książeczka wyruszy w świat. Będzie wędrowała od domu do domu i niosła pozytywne przesłanie, że nic nas nie ogranicza, a przeciwności losu jedynie otwierają na nowe doznania i inni możliwości.

Regulamin zabawy:

1. Zgłoś w komentarzu pod tym postem chęć udziału w zabawie do 20 czerwca.
2.  21 czerwca ogłoszę do kogo trafi książeczka i wyznaczę dalszy przebieg jej podróży.
3. Po otrzymaniu książki masz max 2 tygodnie na zapoznanie się z nią i odesłanie do kolejnej osoby biorącej udział w zabawie- listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Niestety ograniczam zabawę do osób mieszkających w Polsce.
4. Wykonaj pracę w dowolnej technice zainspirowaną wybranym przez siebie obrazem Oli.
5. Napisz post, w którym zaprezentujesz swój projekt i opowiesz, jakie dzieło Cię zainspirowało.
6. W zależności od ilości osób biorących udział i tempa wysyłek wyznaczę termin postu podsumowującego, gdzie każdy podlinkuje swój wpis.
7. Z pomocą "Randoma Iksińskiego" wybiorę jedną osobę, do której trafi nagroda niespodzianka.

Oczywiście przygotowałam dla Was banerek :) Częstujcie się

Kto podejmie wyzwanie? 

Buziaki dla Was :)

środa, 26 maja 2021

99. Irvette - prezentacja chust CALineczek i podsumowanie Calu.


Witajcie Kochani,
dzisiejszy post jest swoistym podsumowaniem Calu Irvette. Przyznam szczerze, że zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Chyba nie spodziewałam się, że mój debiut w roli projektantki zostanie tak ciepło przyjęty. Ogromne podziękowania należą się Uli K., która od samego początku mnie dopingowała, wspierała, testowała wzór i stworzyła wersję graficzną. Uleńko- dziękuję <3

Podziękowania należą się również moim wspaniałym testerkom, których chusty możecie obejrzeć tutaj.
Ale nade wszystko dziękuję wszystkim CALineczkom, bez których to przedsięwzięcie nie miało by racji bytu. Dzięki nim przeżyłam wiele wzruszeń i nabrałam wiary, że to co robię ma sens.

W trakcie Calu powstało wiele przepięknych chust. Dziś chciałabym zaprezentować Wam część z nich- zdjęcia publikuję za zgodą ich autorek.

Miano najpiękniejszej chusty zyskał projekt Magdaleny Gertner. Piękna Irvette, prawda?


Drugie miejsce zajęła chusta Karoliny Ammar, znanej jako Tangled by K.


Serdecznie dziewczynom gratuluję!
A poniżej chusty pozostałych Calineczek. Wszystkie są cudowne i żałuję, że każda nie mogła zostać nagrodzona. Wybór tej najpiękniejszej był naprawdę trudny, o czym świadczą minimalne różnice w ilości głosów uzyskane przez poszczególne projekty w trakcie głosowania. Dla mnie każda z Pań jest zwyciężczynią, bo udało im się skończyć Irvette :)

Zapraszam do podziwiania!

Ania Śmiałek wydziergała dwie chusty. 



Również Kamila Bagrowska wydziergała dwie chusty w trakcie trwania Calu.



Dwie chusty poczyniła również Joanna Idźkowska.



Magdalena Maria Cichocka


 Ani Stolarczyk


Jednokolorowa chusta Pani Katarzyny Paź


 Alicja Wesołowska


Monika Wiśniewska


Karolina Andrusyn


Sylwia Suchan


Sylwia Zmuda


Danuta Borzyszkowska


Justyna Borysewicz-Kubicka


Anna Młodzikowska


Jolanta Jaworska


Frolic Crochet


Monika Hanzel


Magdalena Basińska


Ewa Lenart


Wszystkim dziewczynom gratuluję. Brawo!

PS. Niebawem setny post i obiecana wspólna zabawa ;) Kto czeka?
Miłego dnia :)

sobota, 22 maja 2021

98. Recenzja "Tajniaków" od Rebela, czyli kilka słów o tym, jak miło spędzić wolny czas z dziećmi.

 Witajcie Drodzy Czytelnicy mojego bloga :)

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie dziś pogoda kiepska. W planach była wycieczka rowerowa, ale siła wyższa sprawiła, że wolny czas musimy spędzić w domowym zaciszu. A wiadomo- w czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz. Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w deszcz - jak śpiewał Kabaret Starszych Panów.

Zasiadłam więc ze swoimi gagatkami do gry firmy Rebel- "Tajniacy" Vlaada Chvatila <klik>.
I przepadliśmy na długie godziny...

W skład gry wchodzi: 200 kart skarbów z disneyowskimi postaciami, 60 kart kluczy- 20 prostych i 40 zaawansowanych, podstawkę i 25 kart przykrywek. "Tajniacy" polegają na tym, że dwie drużyny walczą ze sobą by zidentyfikować wszystkie swoje karty skarbów na podstawie jednowyrazowej wskazówki. O ile, dla dzieciaków Disney nie ma tajemnic, o tyle ja "mam braki w edukacji" :P Bohaterowie bajek ukryci na kartach są dla dzieci bardzo atrakcyjni, a co najważniejsze są znani i lubiani przez najmłodszych. Nic więc dziwnego, że moje pociechy są zachwycone i wymyślają hasła, na które ja bym nie wpadła...

Ale wróćmy do podstaw. Jak już wspomniałam, zadaniem drużyn jest odgadnięcie, jakie postaci ukryły się na kartach za pomocą jednowyrazowego hasła i cyfry, która odnosi się do ilości kart ukrytych na planszy. Karty skarbów ułożyć należy w kwadrat 4x4. 

Na podstawce umieszczamy kartę klucz, która widoczna jest tylko dla wskazówkomistrzów z obu drużyn. Wskazówkomistrz zna położenie każdej karty swojej drużyny i za pomocą wskazówek ma naprowadzić pozostałych członków drużyny tak, by jako pierwsza zidentyfikowała swoje karty skarby. 

Jeśli zgadujący dotkną właściwej karty, wskazówkomistrz przykrywa ją kartą w kolorze swojej drużyny. Jeśli wskażą niewłaściwą kartę, wówczas nakrywana jest kolorem drużyny przeciwnej i tym samym przybliża to rywali do zwycięzca bądź kolorem neutralnym- zgodnie z kartą kluczy. Kto pierwszy odkryje wszystkie karty, ten wygrywa. Wyścig czas zacząć!

Poziom podstawowy jest szczerze mówiąc dla początkujących. Aby sobie to utrudnić można karty ułożyć nie obrazkami, a napisami do góry. 

Jeśli i ta wersja się Wam znudzi, to można przejść do opcji zaawansowanej, gdzie grę rozpoczynacie z 25 kartami.

Bardzo podoba mi się to, że grę można dopasować do wieku i umiejętności graczy. Doskonale rozwija zdolność logicznego myślenia, sztukę kojarzenia oraz pobudza do dyskusji. 

Starszym amatorom gier planszowych polecam "dojrzalsze" wydania "Tajniaków" - "Tajniacy" tutaj <klik>, "Tajniacy. Obrazki" <klik>, "Tajniacy. Duet" <klik> oraz "Tajniacy. Bez cenzury" <klik>. Oferta jest tak bogata, że każdy znajdzie coś dla siebie.

A Wy jakie formy spędzania wolnego czasu preferujecie? 

Miłego weekendu :)

niedziela, 16 maja 2021

97. Mech czy Nie-mech, oto jest pytanie...

Cześć Kochani :)

Dziś opowiem Wam o włóczce, na którą nie miałam pomysłu...

Jakiś czas temu zostałam obdarowana przepiękną, ręcznie barwioną przędzą. No kolor idealny- róż, fuksja, przejścia w fiolety, a nawet granat. Zestawienie barw- wręcz poezja! Długo zastanawiałam się, co by tu zrobić, jak ją zagospodarować, by jej uroda nie została zatracona, a wręcz wyeksponowana. Stwierdziłam, że melanżowe przejścia zagubią się w skomplikowanym wzorze i najlepszym rozwiązaniem będzie prostota. Początkowo myślałam o mchu- wzorze, "który każdy mieć musi". Nawet zaczęłam- ale to nie dla mnie. Seria półsłupków i oczek, nic się nie dzieje, nudne jak flaki z olejem. A na dodatek postępów brak... Ehhh

To zdecydowanie nie dla mnie. W sumie, to nawet nie rozumiem fenomenu tego ściegu... Może ja dziwna jestem :P

Mech odpadł, a włóczkę zagospodarować trzeba. Zaczął się mój odwieczny dylemat- jak nie mech, to co? Nie-mech! Proste i oczywiste :P 

Nie-mech to wzór Aleksandry Gryzik, znanej jako Matka Dziergająca.  Wzór jest darmowy  i dostępny na Raverly <klik>. Nie jest tak "zwarty" jak tradycyjny mech. A co najważniejsze- robi się go szybko i niezwykle przyjemnie. Nawet liczyć nie trzeba i z czystym sumieniem można oglądać ulubiony serial. Wzór wręcz wymarzony dla osób początkujących.

Na chuście doskonale widać, że włóczka ręcznie farbowana ma nieregularne przejścia i nigdy do końca nie mamy pewności, jaki będzie efekt końcowy- są ciemniejsze i jaśniejsze miejsca. W pewnych momentach króluje róż i fiolet, w innych dominuje granat... Dzięki temu chusta jest inna niż wszystkie i wyjątkowa :) 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie. Chustę zakończyłam delikatnym ażurem według własnego "widzi mi się" i dodałam urocze chwościki.


Jak Wam się podoba moja interpretacja? Lubicie poeksperymentować, coś zmienić lub dodać? Czy może ścieśle trzymacie się schematów? 

Miłej niedzieli :)

poniedziałek, 10 maja 2021

96. Tulip bags, czyli bawię się sznurkiem...

Cześć Kochani, dzisiejszy post poświęcę sprawie niezwykle istotnej- damskim torebkom. Ten gażdżet jest nam niezbędny! Zabieramy go na spacer, zakupy, spotkanie z przyjaciółmi... Musi być praktyczny i przede wszystkim oryginalny. Przynajmniej ja lubię dodatki, które przyciągają spojrzenia ;)

Ponadto, nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze muszę mieć przy sobie tzw. zestaw podstawowy: telefon, portfel, chusteczki, klucze, mała woda mineralna, książka i wiele "istotnych i niezwykle ważnych" duperelków w torebce. Co za tym idzie, zawsze brakuje mi miejsca... Nie wspominając o wadze mojej torebki ;)

Postanowiłam zatem sama zrobić sobie torebkę idealną- dużą, pojemną i wyjątkową, a do tego lekką. Do jej wykonania wybrałam sznurek 3 mm firmy Stenli <klik>, który znajdziecie w ofercie sklepu Kokonki.pl Na stronie sklepu widnieje informacja, że według producenta sznurek ma 3 mm, aczkolwiek według Kokonków jest cieńszy i w ich ocenie ma zaledwie 2 mm. Potwierdzam tę informację- sznurek jest cieńszy niż tradycyjna "trójka". Powiem Wam szczerze, że pierwszy raz sięgnęłam po produkty tej firmy i byłam ciekawa, czy jakością sprostają moim wymaganiom. Jestem zadowolona z wyboru, na sznurku pracowało się wyjątkowo dobrze, gdyż nie jest to czysta bawełna tylko z domieszką poliestru. Nie mechaci się, ładnie "ślizga" się po szydełku i nie stawia oporu. Szczerze polecam.

Zależało mi, by torebka była dość uniwersalna i pasowała do każdej stylizacji, dlatego wybrałam sznurek w kolorze gorzkiej czekolady. Biorąc pod uwagę, że to moja pierwsza torebka, postanowiłam na prosty wzór, czyli popularny tulip bag. Torebkę wykonałam na podstawie filmiku pani Jolanty Mazurek <klik>, co dowodzi, że szydełkowania można się nauczyć- wystarczy tylko odrobina samozaparcia, bo materiałów szkoleniowych w czeluściach Internetu naprawdę nie brakuje.

Wzór jest niezwykle prosty, a praca nad nim to czysta przyjemność. Wystarczą dosłownie dwa wieczory, a przy większym zapasie czasu- nawet jedno popołudnie, by torebka była gotowa. 

Sama torebka wygląda następująco.



Przyszedł czas na wykończenie i uchwyty. Postawiłam na wersję "do ręki" i skórzane paski, które dostaniecie tutaj <klik>. Kolor uchwytów dopasowałam pod kolor do sznurka, z którego wykonałam torebkę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by torebka była w wersji "na ramię"- wszystko zależy od Waszych preferencji, bo pasek ma długość 45 cm i spokojnie sprawdza się w obu sposobach noszenia.

Mój tulip bag zdobi zawieszka w kształcie serduszka, wykonana na podstawie livu z Ulą K., który znajdziecie na FB - w grupie Świry Rękodzieła Inspirują. Jeśli macie ochotę na porcję wiedzy, udział w ciekawych bezpłatnych warsztatach to zapraszam :) Pamiętajcie tylko, by wysyłając prośbę o dołączenie do grupy odpowiedzieć na krótkie pytania.

Torebka tak bardzo spodobała się mojej koleżance, że wykonałam dla niej identyczną, ale w innym kolorze. Tym razem wybór padł na sznurek Macrame Cotton by KOKONKI w pięknym odcieniu ciemnego szmaragdu <klik> . Tenże sznurek, w przeciwieństwie do poprzedniego, w 100 % składa się z bawełny regenerowanej. Gotowa torebka wygląda następująco:


Rzutem na taśmę ;P powstała jeszcze jedna torebka, dla blogowej koleżanki- Uli. W tym przypadku pracowałam na sznurku YarnArt Macrame Cotton 3mm, w przepięknym szarym kolorze.


I jeszcze zestawienie moich tulipan bags'ów :)

Wszystkie te torebki mają porównywalne wymiary, aczkolwiek ta, wykonana ze sznurka czysto bawełnianego pochłonęła najwięcej materiału. Ponadto wyższość przyznaję sznurkom z dodatkiem poliestru. Szydełko ślizga się po nich i nie stawia oporu, jak w przypadku sznurka w 100 % z bawełny. Pod względem jakości przywołane tutaj sznurki są godne polecenia. Nie mechaciły się w trakcie pracy, są sprężyste i ładnie się układają na robótce. Jestem bardzo ciekawa, jak testowane przeze mnie sznurki będą zachowywały się w codziennym użytkowaniu. 

Jak Wam się podoba mój torebkowy debiut? Która wersja kolorystyczna najbardziej przypadła Wam do gustu?

PS. Z założenia torebka miała być moja, ale wiadomo- szewc bez butów chodzi. Więc nie zdziwcie się, gdy tulipanki niebawem ponownie zawitają w mojej pracowni :)

Miłego dnia!

sobota, 8 maja 2021

95. Nowy haft z kreatywna.tv - postępy z kwietnia

 Cześć Kochani.

Dziś będzie króciutko. Wpadłam tylko pochwalić się kwietniowymi postępami prac nad magnoliami od Coricamo, nad którymi pracuję w ramach blogowej zabawy- Nowy haft na Nowy rok.

Po kwietniu haft wygląda tak:



A jeśli jesteście ciekawi, ile przybyło, to zachęcam do zajrzenia do wcześniejszego wpisu, gdzie zbiorczo podsumowałam pierwszy kwartał zabawy :) <klik>.

Miłego weekendu.

PS. Niedługo na blogu ukaże się setny post. Może macie ochotę na wspólną zabawę z tej okazji?

sobota, 1 maja 2021

94. Walczę z UFOKami i zaległościami- postępy kwietniowe

Cześć Kochani.
Przed nami nowy miesiąc, więc trzeba rozliczyć się z prac z kwietnia ;) Dziś pokażę Wam, jak wyglądają moje UFOKi i zaległości. Jak pamiętacie, postanowiłam systematycznie pracować nad Alicją.

Tak prezentował się haft w ubiegłym miesiącu. Stali czytelnicy wiedzą, że postępy z marca były na poziomie zero...
 

Obiecałam sobie, że w tym miesiącu muszę postawić choć kilkaset xxx. Nie przybyło ich w kwietniu, tyle ile bym chciała, aczkolwiek postęp jest. Ponadto dobijam do końca strony i pracuję już na łączeniu, bo chcę uniknąć nieestetycznych odcięć. Na chwilę obecną haft wygląda tak:


Dobrze, że zaczął się długi weekend majowy i mam szansę nieco podgonić pracę. Liczę, że dokończę tę stronę i do następnej publikacji wyłonią się kolejne elementy...

Nad haftem pracuję w ramach zabawy UFOK-owy rok z krzyżykowym szaleństwem.


Dodatkowo udało mi się odrobinę nadrobić zaległości w hafcie koralikowym. Mój muzyk wygląda obecnie tak:

Przepraszam, że haft jest tak wymięty, ale mam zasadę, że koraliki prasuję dopiero po ukończeniu haftu w całości. Oczywiście haft powstaje w ramach zabawy u Teresy, gdzie nadganiamy zaległości.

Na dziś to już wszystko. Życzę Wam miłego odpoczynku :)

123. Nowy Haft na Nowy Rok- postępy z sierpnia.

Witajcie Kochani, ostatnio trochę zaniedbuję bloga i Was, mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. U mnie niezwykle pracowicie. Wpadam dziś t...